kryzys kobiecości, czy prawdziwych kobiet już nie ma?

Kryzys męskości to przy tym nic. …„Dziś prawdziwych kobiet już nie ma”….

Media od lat trąbią o kryzysie męskości. Modne knajpki pękają w szwach od wątłych chłopców z wystylizowanymi brodami, których życiowym celem jest sława na Instagramie. Kiedyś nieustraszeni – dziś przeraża ich gluten i zawartość tłuszczu powyżej 2,5%. Wciąż jednak łatwo spotkać mężczyzn „prawdziwych” - a na dobrą sprawę – normalnych. A kobiety? One mają trudniej. Lansowane są bowiem dwie skrajności – albo sensualna femme fatale, rozwiązła i kipiąca seksem, albo tzw. twarda babka, co pije jak chłop, pali jak smok i klnie jak dres spod bloku.

. Na stronach kolorowych gazet wyginają się prawie nagie modelki, „gwiazdy” uprawiają publiczną wiwisekcję swoich orgazmów, a wulgarne dziewczyny wywrzaskują na ulicy “Moja c*pa, moja sprawa”. No na pewno nie moja. Więc czemu mam o tym słuchać? A gdzie w tym wszystkim miejsce dla setek, tysięcy, milionów „zwykłych kobiet” - które po pracy, zamiast ubrane na czarno wygrażać światu wieszakami, wolą poczytać książkę, upiec szarlotkę, czy spotkać się z przyjaciółką?

Przez ulice większych miast, od czasu do czasu przewalają się mniej lub bardziej liczne marsze feministek. Wymachujące transparentami kobiety chcą aborcji na życzenie, parytetów, antykoncepcji fundowanej przez państwo (walczące, przypomnijmy, z katastrofalnym niżem demograficznym) i skarżą się na „reprodukcyjny wyzysk”.Przerażają mnie za to pomysły „seks-edukacji” kilkulatków i nastolatki sięgające po „pigułki po” - hormonalne bomby, bez konsultacji z lekarzem. Zamiast uczyć dziewczynki zakładania kondomów na banany, może lepiej zachęcić je do przedmiotów ścisłych? Co złego jest w dziecięcej niewinności, z którą tak zaciekle chcą walczyć niektóre środowiska.Niedawno sieć zelektryzował filmik promujący poznańską Manifę. Spot – w zamyśle pewnie obrazoburczy, szokujący i skłaniający do refleksji, dla mnie był niesmaczny, pełen obsceny i miejscami tak absurdalny, że aż śmieszny. Hasło wydarzenia brzmiało „Dość Kompromisów”. Typowe dla rozwydrzonego pokolenia, które musi mieć wszystko, tu i teraz. Które zamiast naprawiać – woli wyrzucać na śmietnik. Pokazane w spocie kobiety onanizują się, korzystają z toalety i… dostają okresu na basenie. Taka wizja kobiety, odartej, summa summarum, z godności, mnie osobiście przeraża. Czemu ma to służyć? Co przekazać? Nie wiem. Widać moja stłamszona patriarchalnym reżimem dusza nie pojmuje głębi tego przesłania. Obawiam się też, że jeśli pierwsze sufrażystki zobaczyłyby, czym, według ich samozwańczych następczyń, winna być kobiecość, porzuciłyby transparenty i wróciły do robienia na drutach. |Najlepsze i najgorsze, że w tym wszystkim ja sama mając te naście lat, podobnie się zachowywałam.

Natalia Makowska